23 listopada 2014

#3 sezonowcy

Właśnie minął nam kolejny tydzień listopada. W tym tygodniu na szczęście nie mieliśmy zbyt wielu sprawdzianów w szkole, ani kartkówek, więc mogłam ze spokojem się na wszystko uczyć. Tak – uczyć. Jak już pewnie wiecie lub też się orientujecie, jestem w ostatniej klasie gimnazjalnej, co dla mnie wiąże się z poczuciem obowiązku zdobywania dobrych ocen i napisania w kwietniu jak najlepiej testów, aby dostać się do wybranej szkoły. Jak do tej pory zastanawiałam się nad liceum ogólnokształcącym w Poznaniu o profilu humanistycznym (kierunek dziennikarstwo/prawo/architektura) i nad technikum logistycznym.  Ale do wyboru pozostało jeszcze całkiem sporo czasu, dlatego wolę żyć teraźniejszością. 
W środę pisaliśmy konkurs z matematyki o nazwie ,,Złota Żaba”, z której otrzymałam 15/100 pkt.  Bardzo się z tego wyniku cieszę, ponieważ spodziewałam się gorszego J Za to w czwartek odbył się konkurs z języka polskiego, także z serii ,,Złota Żaba”, z którego uzyskałam 86,5/100 pkt i przeszłam do dalszego etapu, który będziemy pisać w Swarzędzu. Cieszę się z tego, ponieważ naprawdę nieczęsto zdarza się, że cokolwiek wygrywam, nie licząc konkursów plastycznych.
Ostatnio, wracając z rodziną samochodem do domu od cioci, która mieszka ponad 200 kilometrów od Poznania, tata włączył samochodowe radio i nastawił kanał na 93’fm . Pewnie każdy z Was wie, co to za popularna stacja radiowa. Słucha lub słuchała ją z pewnością każda osoba w naszym wieku, nie ważne, czy przez dzień, czy przez godzinę. Mi zdarzyło się ją wówczas słuchać przez prawie trzy godziny, tak długo, jak jeszcze nigdy, ponieważ nie wzięłam swoich słuchawek do telefonu.
Na początku bardzo mi się to podobało, ponieważ Eska to moja ulubiona stacja radiowa. Z ciekawością słuchałam ich muzycznych propozycji i czułam się naprawdę wspaniale. Z czasem jednak, po około godzinie, zauważyłam, że repertuar się powtarza. Nie dość, że znałam wszystkie utwory, które puszczali (ponieważ ja mam takie zwyczaje, że prawie codziennie wyszukuję na Internecie nową muzykę), to dodatkowo doszłam do wniosku,  że jedną z moich ulubionych piosenek ,,puszczają” wyjątkowo często. Średnio co pół godziny.  Mowa tutaj o ,,1 moment K2 i Buki. Gdy dojechaliśmy do domu, miałam dosyć tej piosenki – automatycznie zmieniłam dzwonek na swoim telefonie na jakikolwiek inny, byle nie był to ,,1 moment”. Po kilku dniach to obrzydzenie całkowicie mi przeszło i wszystko wróciło do normy – rzecz jasna przez te kilka dni starałam się unikać mojego ,,ulubionego” radia, aby ponownie nie znudzić się jakąś piosenką.
Zaczęłam się więc zastanawiać nad osobami, które są tak zwanymi ,,sezonowcami”.
Kto to sezonowiec?
Definicja jest prosta. Osoba, która słucha danej muzyki czy wykonawcy tylko w momencie, gdy jest on modny. Na Facebooku wielu moich znajomych ostatnio dodawało zdjęcia z opisem, w którym znajdował się cytat z piosenki ,,1 moment. Co druga osoba nagle stawała się fanem lub fanką K2 i Buki i była zachwycona tekstami, które rapują. Strasznie mnie to zdenerwowało i miałam ochotę zadać im  pytanie, gdzie byli, zanim zaczęła puszczać ten utwór Eska.
,,1 moment” znalazłam w Internecie na początku wakacji, w lipcu, przeglądając ciekawe utwory. Od razu się nim zachwyciłam i pobrałam sobie na telefon, ustawiając refren jako dzwonek. Na początku sierpnia moi przyjaciele doskonale znali już tą piosenkę dzięki mnie i byli nią równie mocno zachwyceni. Natomiast pod koniec sierpnia, gdy zaczęła być emitowana w radiu, uzyskała ogromną popularność wśród osób, które nigdy do tej pory jej  nie słyszały. Nie byłoby w tym nic denerwującego, gdyby nie fakt, że owe osoby tak samo nagle, jak zaczęły lubić tą piosenkę, stały się fanami rapu!
Pomyślałam wówczas, że ,,Nadeszła moda na rap w Esce” i tak też się stało. Swoje 5 minut miało kilka utworów rapowanych, rzecz jasna tylko takich, w których nie poruszane są poważniejsze tematy, które mogłyby urazić kilka osób. Grubson, Pawbeats, Buka, Bob One i wielu innych.
Podobnie było z Paktofoniką
Teraz wiecie, kto to taki, prawda?
A czy ktokolwiek wiedział, co to za zespół, ZANIM powstał film ,,Jestem bogiem? Przed ich ,,wysławieniem” poprzez film, znało ich tylko kilka tysięcy wiernych fanów w całej Polsce. Śpiewali ich teksty, kupywali płyty, jeździli na koncerty zespołu raperów, którzy śpiewali o życiu, miłości, zdradzie i przyjaźni. O problemach codziennego życia zwyczajnych ludzi. Zespołu, który stał się jakby ,,kolebką” polskiego rapu i nadał mu odpowiedni kształt. Tak samo nagle, jak tylko nieliczni słuchali ich utworów, niespodziewanie praktycznie cała młodzież zaczęła ,,jarać” się historią czterech raperów, których połączyły niezwykle silne więzi muzyki. 
I gdzie tutaj jest sens?
Prawdziwy FAN pozostaje z idolem od początku, do końca, bez względu na wzloty i upadki.

A Ty? 
Jesteś sezonowcem, czy raczej kimś, kto ma własny gust i sam decyduje, kogo jest fanem? 
Podążasz za ,,modą”, czy niekoniecznie?



42 komentarze:

  1. Hmm bardzo ciekawa notka ! ZOstaę na dłużej :3
    http://asiaa-asia01.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rozumiem sezonowców. Albo się coś lubi ciągle, albo w ogóle.

    http://sapphireblog1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysły na posty masz bardzo ciekawe, jednak popracuj trochę nad stylem pisania ;) Tak szczerze, użyłbyś słowa "owy" w potocznej rozmowie z koleżanką? Wyluzuj z jezykiem i będzie dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znoszę sezonowców. To są ludzie którzy coś lubią teraz a za moment już nie. Haha i jeszcze nazywają siebie wiernymi fanami xD
    świetny post!

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny i ciekawy post :)

    Zapraszam :)
    http://paper--flower.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym chciała do humana na dziennikarstwo. Masakra jest teraz, trzeba ze wszystkim gonić, 3 klasa jest okropna:(

    http://feel-that-moments.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. też jestem w 3 klasie i czeka mnie wybór liceum :)
    nie znoszę sezonowców

    oleksandra-official.blogspot.com-zapraszam na konkurs

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mądry post, nie zgadzam się tylko z jednym; jak dla mnie bycie prawdziwym fanem nie polega na byciu nim od początku tylko na pozostaniu nim do końca ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,

    http://blog-natt-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie.. Mi się skojarzyło z gwiazdami. Jak ktoś jest z idolem na zawsze, a jak ktoś jest przez miesiąc to jest to 'sezonówka' :)

    http://neverstopdreaminggg.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy post.
    Śliczne zdjęcie.

    http://my-mmortal.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy post. ja nie należę raczej do sezonowców :)
    http://memoriessblogg.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja chyba nie należę do sezonowców ;)

    http://oliwwiaa-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Taa... też mnie to strasznie denerwuję! >.<

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nienawidzę sezonowców, tak samo w muzyce i sporcie :)
    http://lifemizip.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Piąteczka, też jestem humanistką :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sezonowcy są byli i będą w każdej sferze. W blogosferze,sporcie też są tacy i nic się na to nie poradzi ;)

    http://blonparia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Sezonowców jest dużo.Ja akurat do nich nie naleze
    teenluxy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Coraz częściej jest takich osób, ale co zrobisz.. "Trzeba" być przecież na czasie, bo co powiedzą znajomi..

    Zapraszam serdecznie do siebie: http://melladonna.blogspot.in

    OdpowiedzUsuń
  19. pierwszy raz słyszę o takim określeniu:P

    ____________________________________
    już jest!
    fashion stylizacja w najgorętszym kolorze jesieni
    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie jestem sezonowcem, ciągle siedzę w tej samej muzyce metalowej od czasów szkoły średniej aż do dziś czyli około 16 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czasem każdy ma swoje chwile szaleństwa,

    OdpowiedzUsuń
  22. ja zawsze mam w aucie swoje płyty, ewentualnie podłaczam kabelek do telefonu i slucham tego, co naprawde lubie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. ja właśnie niekoniecznie podążam za trendami :) wole coś swojego niepowtarzalnego :)
    Może wspolna obserwacja? Byłoby milo :)
    www.agnes-malinowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znoszę sezonowców. Tak samo było z piosenką Summer - Calvin Harris, nikt jej nie zna dopóki Eska nie zaczęła jej puszczać i od razu wielcy fani... Żałosne.
    Post jest świetny :)

    Pozdrawiam i obserwuję ;)

    http://mojswiat9893.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Super post. Bede zagladal :)
    Zapraszam do siebie!
    www.INNYdrug.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  26. Łooo... Nieźle to napisałaś, musiałam się zastanowić czy dobrze rozumiem haha

    OdpowiedzUsuń
  27. zależy od trendu :D

    fashionable-sophie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Śliczne zdjęcia;) ja nie jestem sezonowcem,wolę swój gust,a nie to,co akurat modne:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo fajnie napisane :)
    Zgadzam się z Tobą w 100%! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo mądry wpis! :)
    http://bartekrochniak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Mądre słowa, też miewam takie "obrzydzenie" do ulubionych piosenek.

    Pozdrawiam
    http://kolorowaosobowosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekawy post i bardzo ładnie wyglądasz :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dobry temat poruszyłaś, jest coraz więcej sezonowców!


    Zaobserwowałam twój blog, mam nadzieję, że mój również Ci się spodoba i zrobisz to samo ♥

    LAURA-SS KLIK :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ciekawy post :)
    Zapraszam http://alittle-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetnie piszesz xD masz fajnego bloga początkującego ale fajnego ;) ja też dopiero zaczynam. :) powodzenia! http://myfashionforeverblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. Co chodzi o muzykę to sezonowcem nie jestem na pewno. Co chodzi o modę ubierania się też raczej nie ulegam otoczeniu. Ogólnie uważam, że czymś takim nie należy zawracać sobie głowy, bo nie ma sensu się denerwować. Np. gdy zmarł jakiś aktor, którego nazwiska nawet nie znam, ten z szybkich i wściekłych czy coś takiego, nagle stał się on ulubionym aktorem wielu, wielu osób. Zero logiki. Podejrzewam, że 90 % z nich nawet nie wiedziało wcześniej jak on się nazywa. Wtedy strasznie się tym denerwowałam, ale gdy sytuacja się powtórzyła przy Ani Przybylskiej wyluzowałam, bo zrozumiałam, że ludzie są zawsze tam gdzie jest jakaś sensacja. Tak było, jest i zapewne tak już będzie.

    Fajnie piszesz, pozdrawiam :)
    http://poburzywyjdzieslonce.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo ciekawy post zapraszam do nas : http://twosoulsforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie znoszę tej cechy :/
    www.blog017.blogspot.com - zapraszam serdecznie ♥

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Was proszę o pozostawienie komentarza - to bardzo motywuje do dlaszego pisania, a Wam zajmie najwyżej dwie minuty :-)